Fezz – Argentum

 FEZZ to marka, która na dobre ugruntowała swoją pozycję zarówno na polskim, jak i międzynarodowym rynku audio. Jej sukces dokumentowany jest dynamicznym rozwojem, jaki towarzyszy jej już od ponad dekady. Fezz anno domini 2025 to już nie tylko jedna z największych marek audio w Polsce, ale — nie mając dostępu do twardych statystyk, pozwolę sobie zaryzykować stwierdzenie — także jeden z istotniejszych polskich eksporterów sprzętu audio na światowe rynki. Marka wyrosła jako siostrzany projekt firmy Toroidy, producenta transformatorów toroidalnych. Współpraca ta nie tylko zapewniła Fezzowi dostęp do unikalnego know-how, lecz również przyczyniła się do rozwoju samych Toroidów — wymagania branży audio w zakresie transformatorów często bowiem znacząco przewyższają potrzeby innych sektorów przemysłu. Wspominam o tym nie bez powodu, ponieważ portfolio Fezza poszerzyło się ostatnio o urządzenie, które bez tej ścisłej współpracy byłoby niemal niemożliwe do zrealizowania. 

Mowa o Argentum — pasywnym transformatorze przeznaczonym do wzmocnienia sygnału wkładki gramofonowej MC. Urządzeniu, które nie tylko potwierdza, jak poważnie Fezz traktuje swoją pozycję jako wszechstronnego producenta audio (przypomnijmy: wzmacniacze lampowe i tranzystorowe, przedwzmacniacze gramofonowe i liniowe), ale także pokazuje, jak wysoko została postawiona poprzeczka ambicji tej rodzimej firmy.


Step-up jako wyzwanie konstrukcyjne

Transformator tego typu — określany mianem step-up lub skrótem SUT (Step-Up Transformer) — jest jednym z kluczowych elementów toru analogowego przy współpracy z wkładkami MC. Decydując się na jego produkcję, Fezz dołącza do wąskiego grona producentów zdolnych sprostać temu zadaniu, ponieważ zaprojektowanie wysokiej klasy SUT jest wyjątkowo trudne. Trudność ta wynika przede wszystkim z poziomu sygnałów, które mają zostać wzmocnione — w przypadku wkładek MC mówimy o wartościach rzędu mikrowoltów. Największym wyzwaniem nie jest jednak samo zwiększenie napięcia, lecz zachowanie informacji zawartej w sygnale: mikro-dynamiki, relacji czasowych oraz struktury harmonicznej. To obszar, w którym konstruktor musi godzić fizykę materiałów, geometrię uzwojeń i realia produkcyjne z niezwykle wyśrubowanymi oczekiwaniami zaawansowanych użytkowników audio.

Jeśli szukać analogii, działanie tego elementu można porównać do soczewki w teleskopie. Im precyzyjniej jest wykonana, im czystszy ma profil, tym obraz, który powiększa, pozostaje wolny od zniekształceń, przebarwień i „dziur informacyjnych”. W przypadku transformatora odpowiedzialność za to „powiększenie” spoczywa na zaledwie kilku elementach: rdzeniu, uzwojeniach oraz ekranowaniu. Od jakości tych komponentów zależy finalna jakość dźwięku. Okazuje się bowiem, że do wzmacniania tak niskich sygnałów nie wystarcza ani standardowe know-how, ani materiały stosowane przy wyższych poziomach mocy.


Materiały i decyzje konstrukcyjne

Nie wchodząc w nadmierne detale techniczne — po te odsyłam do strony producenta — warto jednak wspomnieć, że w Argentum zastosowano rdzeń z nanokrystalicznego stopu o wysokiej przenikalności, ekranowanie z mu-metalu oraz srebrne uzwojenia. Te ostatnie spotyka się w najlepszych konstrukcjach tego typu, takich jak step-upy marki Kondo, które miałem okazję recenzować. Srebro stosowane jest nie tylko ze względu na doskonałe właściwości przewodzące, lecz także z uwagi na jego wpływ na charakter dźwięku. Wedle mojej wiedzy Argentum jest pierwszym transformatorem Toroidów wykorzystującym srebrny drut nawojowy, który trafił do urządzeń Fezza. Tym bardziej intrygujące staje się pytanie: jak to wszystko przekłada się na dźwięk?

Srebro bywa materiałem kontrowersyjnym. Jedni twierdzą, że „uszlachetnia” dźwięk, inni zarzucają mu nadmierne rozjaśnienie. Moje doświadczenia nie potwierdzają żadnej z tych skrajnych tez. Srebro nie tyle uszlachetnia, co zmienia proporcje między masą a konturem dźwięku. Ta zmiana bywa odbierana jako rozjaśnienie, lecz w praktyce rzadko ma z nim cokolwiek wspólnego. Często wynika raczej z interakcji z innymi materiałami w torze, np. z gniazdami kiepskiej jakości wykonanymi z mosiądzu.


Forma i użytkowanie

Zanim do tego przejdę — kilka słów o wyglądzie i ergonomii. Argentum reprezentuje minimalizm rzadko spotykany we współczesnym audio. Fezz postawił na konstrukcję purystyczną zarówno w formie, jak i w funkcji. W przeciwieństwie do wielu producentów, którzy wyposażają swoje SUT-y w przełączniki zmiany przekładni, Fezz całkowicie z nich zrezygnował, stawiając na maksymalną bezstratność toru sygnałowego.

W praktyce oznacza to dwa osobne modele:
– 1:10 (10 dB) dla wkładek o impedancji 10–50 Ω
– 1:20 (26 dB) dla wkładek o impedancji 1,5–9 Ω

Takie rozwiązanie pozwoliło osiągnąć poziom zniekształceń, który można uznać niemal za błąd statystyczny. Ceną jest konieczność podjęcia decyzji już na etapie zakupu — to bodaj jedyny moment w historii marki, gdy wygoda użytkowa została podporządkowana bezkompromisowej czystości sygnału. Samo urządzenie prezentuje się schludnie, elegancko i doskonale wpisuje się we współczesną estetykę audio.


Dźwięk i jego charakter

Po co więc inwestować w step-up, skoro istnieją przedwzmacniacze gramofonowe zdolne obsłużyć wkładki MC? Moje doświadczenie jest jednoznaczne: niezależnie od charakteru konkretnego SUT-a, jego obecność w torze przynosi wzrost przestrzenności, napowietrzenia i holografii obrazu dźwiękowego — bez uszczerbku dla gęstości czy nasycenia. Efekt ten jest szczególnie wyraźny w muzyce akustycznej, wokalnej, orkiestrowej i jazzowej.

Argentum potwierdza te obserwacje: dźwięk staje się bardziej trójwymiarowy, zyskuje na mikro-dynamice i czystości. Szerokie pasmo przenoszenia (8 Hz – 110 kHz) pozwala zachować naturalną dynamikę oraz szybkość reakcji na transjenty. To doświadczenie trudne do osiągnięcia bez użycia step-upa w torze analogowym. W Argentum wpływ ten został opanowany w sposób wyrafinowany. Urządzenie lokuje się bliżej transparentności niż charakterystyczności, choć nie jest całkowicie przezroczyste. Jego obecność jest dyskretna, lecz znacząca. Barwa ma charakter raczej akwarelowy niż olejny — bliżej jej do lekkości japońskich drzeworytów niż do gęstej faktury europejskiego malarstwa olejnego. Najważniejsza pozostaje jednak precyzja: Argentum potrafi wydobyć z rowka niemal każdy detal, robiąc to z dużą kulturą i spokojem. Można wręcz odnieść wrażenie, że Argentum nie tyle „gra”, ile porządkuje pole zdarzeń dźwiękowych. Jego precyzja nie polega na wyostrzaniu konturów ani na podkreślaniu detalu dla samego detalu, lecz na zachowaniu relacji — pomiędzy planami, pomiędzy dźwiękiem a ciszą, pomiędzy impulsem a jego wybrzmieniem. To precyzja, która nie dominuje nad muzyką, lecz pozwala jej swobodniej oddychać. W efekcie słuchacz nie ma poczucia analitycznego „rozbierania” nagrania, lecz raczej obcowania z materią dźwięku w jej naturalnym porządku. Argentum nie przyciąga uwagi do siebie, nie prowokuje do słuchania „jak gra”, lecz raczej ułatwia skupienie się na tym, co i jak zostało zapisane w rowku płyty. Z recenzenckiej uczciwości muszę dodać, że urządzenie wymaga solidnego wygrzania — kilkudziesięciu godzin pracy minimum — zanim jego barwa się ustabilizuje. Być może to kwestia srebrnych uzwojeń, a być może użytych gniazd RCA. To moje jedyne zastrzeżenie do tego urządzenia – przy takiej dbałości o detal, srebrne uzwojenia i walkę o czystość dźwięku powinny zostać użyte srebrne gniazda.


Podsumowanie

Argentum to wyjątkowo udana propozycja dla zaawansowanych miłośników czarnej płyty. Urządzenie, bez którego trudno dziś mówić o pełnym wykorzystaniu potencjału winylu. Fezz realizuje ten cel na własnych warunkach — poprzez purystyczne decyzje, nowoczesne materiały i srebrne uzwojenia. Tym samym polski producent staje się świadomym i odpowiedzialnym graczem na międzynarodowej scenie analogowego audio. Dla tych, którzy traktują winyl nie jako format, lecz jako formę sztuki, step-up pozostaje warunkiem koniecznym. Fezz dołącza tym samym do producentów, którzy rozumieją, że na tym poziomie nie chodzi już o sam produkt, lecz o konsekwencję wyborów i realny dostęp do kluczowego elementu toru analogowego.

.

© Marcin Oleś